Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

dziejka

kobieta, 52 lat, Kurki

160 cm, 73.50 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

)

11 lutego 2012 , Komentarze (14)

Troszkę mnie tu nie ma, ale mam tzw. Brak czasu na życie. Nie wiem czy moje ulubione leginsy domowe straciły turgor ,czy mnie wreszcie nogi schudły. Wiszą na mnie jak na kiju he,he. Teraz będzie o zimnie i niejedzeniu. Wiem ,ze to nie ten portal i strona , ale może się komuś na zaś przyda. Moja teściowa po dwóch tygodniach w szpitalu wyszła do domu. Zwalczyła zapalenie płuc ślinianek, jest cukrzykiem i już z trzecim rakiem walczy. Pisałam już kiedyś ,że w dzieciństwie była sześć  lat w sanatorium na Syberii i głodowała. Kilka miesięcy temu słyszałam o tym  audycję w radio, W Polsce na dalekiej  północno-wschodniej  ścianie, w jakiejś  wsi nie pamiętam jej nazwy , żyje kilkanaście osób po wyżej stu lat. Oczywiście nauka ,medycyna i inne takie zbadały te przypadki i wspólny mianownik był taki . Długowieczność i walkę z różnymi chorobami staruszkowie zawdzięczają niskiej temperaturze i głodowi  jaki doświadczyli w czasach okupacji. Niskie temperatury mamy , tylko trzeba  znaleźć okupanta .I  będziemy długowieczni  i zdrowi. Buziaki

 


Dodaj komentarz

*

10 lutego 2012 , Komentarze (4)

Byywają takie dni ,ze się po nocach nie śpi he,he..  http://www.youtube.com/watch?v=MZeTHyk5HIw

Dodaj komentarz

zime lubię i już

28 stycznia 2012 , Komentarze (26)

Wróciłam z ferii zimowych. Pogoda przepiękna, słońce i mróz ,tak jak lubię. W prawdzie śniegu nie za dużo ( nie wszystkie trasy były czynne )  ale żadne wakacje letnie ,nie dają mi tyle satysfakcji i zadowolenia. Uwielbiam jazdę na nartach. Deski  na nogach , te wielkie góry i np. sześć  km zjazdu w dół  na max własnych możliwości. Można to zrobić z przystankami ,a można na raz ,aż uda palą jak ogniem. Takiej adrenaliny w lecie nie mam he,he. Wyjazd bardzo udany, słońca po kokardkę, śniegu akuratnie. Znajomi byli w Austrii, tylko śniegiem waliło ,a słońce widzieli przez dwa ostatnie dni. Były też mało miłe chwile. Koleżanka się połamała w drugim dniu. Zagipsowali ją po pachwinę. Byliśmy w Dolomitach we Włoszech.Wyżej sie juz nie dało.

Marmolada sie to nazywa.Trudna trasa , jak wylecisz ,to tylko na marmolade sie nadajesz he,he Te dwa wagoniki kursują na wysokosci 3200 m.Ten co jedzie do góry zabiera 100 osób .Nie mam lęku wysokości ,ale nie jest  to bułka z masłem

. Mąż ,zadzwonił do ubezpieczyciela i domagał się karetki z Polski , do przewiezienia  koleżanki w pozycji leżącej do domu(  12 -15 godz jazdy).Przyjechali ,zabrali .Pamiętajcie !!! należy się  ubezpieczonemu,  jak psu zupa. Nie dajcie się zbyć. Dietetycznie sie nie da we Włoszech, Bombardino - to ajerkoniak na goraco z bitą śmietaną i czekoladą ,fuj jakie dobre

 i inne pizze he,he. A to pingwinek , i nie było by to nic dziwnego , bo takich pingwinków ,misiów i innych rysiów jest od groma.Pingwinek wszedł na taras zaczyna rozpinać brzuszek i mówi po Polsku , o k....,jak mi gorąco he,he. Jeszcze jedno zdjęcie, dla mnie bardzo emocjonalne.Nie wypadało mi robić zdjęć na chama. Widziałam w Polsce i innych landach ludzi jeżdzących na śniegu w górach bez nóg . Ale niewidomych na deskach,widziałam pierwszy raz .I nie powiem ,że jeźdzą po najłatwiejszych trasach  . Pten pan w czerwonej  kurtce to przewodnik.Ma na plecach głośnik( nie są połączeni blututem) .On jedzie pierwszy i przez tubę krzyczy skrecaj w lewo ,mulda z prawej. zatrzymaj się . Ten w zielonej kamizelce ma na plecach napisane ,że jest niewidomy. I nie totrafię zrozumieć jak on tak zaiwania po tych górach ( chyba po głosie przewodnika) Pozdrawiam.


Dodaj komentarz

:)

20 stycznia 2012 , Komentarze (7)

Muszę zakończyć relacje z wyjazdu .Nie będzie mnie przez tydzień . Buziaki.


Dodaj komentarz

jarzynki i roślinki

19 stycznia 2012 , Komentarze (14)

marchew ,kapusta pekińska pomidory ,czosnek i cebula to poznawałam bez pudła.Kilka innych wygląda tak:

wyżej włoszczyzna do Carry z trawą cytrynową ,pycha.Na drugim zdjęciu liście bananowe na metry

na targu znalazłam jeszcze to ,to najmniejsze opakowanie ,były jeszcze   kilogramowe  zastanawiałam się czy ich nie kupić,w sumie kupiłam szafran i trawę cytrynową he,he

 

Kwiatki

nazwałam to świnki ( debilnie,  świnki są różowe),coś pięknego

tak rosną banany

plantacja kauczuku

biała ciecz kapie do miseczki i natychmiast zastyga. Jak już nakapie jak piłeczka przekręcają ją  przez prasę ,powstają placki jak dywanik w łazience,nie wiem co z tym robią później.

Takiej palmy nigdy jeszcze nie widziałam.Rośnie jak kłos zboża ,nazywa się palma podróżnika.

Dodaj komentarz

zwierzaki

19 stycznia 2012 , Komentarze (5)

Pytacie jak się wsiada na takiego dużego słonia. Bardzo prosto, słoń przyjeżdża na przystanek ,trzeba kupić bilet za dwa zł (worek bananów) się wsiada i się jedzie. Słoniu jedzie tak długo jak ma paliwo ( banany)a później robi  co chce. Złazi  z autostrady ,bo mu się gałązka zielona po lewo podoba, albo musi wydalić ten bilet ,co mu mój mąż dał za szybko. Jak w polskim przysłowiu szybko dajesz ,dwa razy dajesz he,he. Dali mnie taki kij z hakiem  niby jak lewarek w aucie , ale  nie używałam. Skubańca podeszłam  perswazją . Dojechaliśmy  bez szwanku. Z pełną odpowiedzialnością powiem ,że  słoń jest  jak kot . Nie podskoczy tak wysoko, ale ominie każdą przeszkodę ,nawet jej nie muśnie ,mimo swoich gabarytów. Zwierząt bardzo egzotycznych dużo nie widziałam. Kilka słoni na wolności , stado małp ale zanim wyjęłam aparat ,to już ich nie było .Dużo jest kotów i psów. Koty mają śmiesznie krótkie ogony, myśleliśmy że im obcinają ,ale powiedzieli że to genetyczne

przystanek

.dajesz to jedziesz

kot

zabawna małpka

modliszka zżarła męża i idzie popływać

jaszczurka

a to EDGAR .Trzy dni mieszkaliśmy  na wyspie Kho Tao ,przychodził co wieczór i sprawdzał co jedliśmy. Nic się nie bał i uwielbiał się fotografować he,he

 


Dodaj komentarz

w samym Bangkoku jest 400 świątyń

18 stycznia 2012 , Komentarze (14)

Dzisiaj troszkę o świątyniach. Maja tego milion pięćset ,sto dziewięćset. Małe  ,duże, przeogromne. Stare, nowe, nowsze i w trakcie budowy. Trudno to opisać, rzućcie okiem.

. ten jest gigant, ma trzy metry i waży 5,5 tony.Na dole siedzi mnich,niezłe proporcje

ta jest wielka i przepiękna, cała z ceramiki

 


Dodaj komentarz

zawsze trzeba gdzieś dojechać

17 stycznia 2012 , Komentarze (14)

Czym można się poruszać w tym kraju. W Bangkoku mieszka około 10 mil ludzi. Jest tam bardzo dużo aut, co czwarty samochód to taksówka, jest metro, luksusowe dalekobieżne autobusy ,kolej ,tramwaje wodne, TUK ?TUKI, motory ,riksze i  rowery. Można spotkać turystów  na segwayu.

to jest TUK-TUK najlepszy pojazd dla pieciu osób , bardzo często takim jeżdziliśmy.

ta limuzyna dobra jest na dalsze wycieczki ,jak sie dobrze upchnie to i 10 osób jedzie

między wyspani najlepiej pływać łódkami (chyba ,że jest duża fala i nic nie dopływa,) zostaje taki transport przez dzunglę

dziad jedzie jak mu dajesz banany ,jak sie za szybko skończą to nie idzie ,tylko pokazuje tak

ulica w Bangkoku  ,to rzeka aut, nie jest łatwo przejść na drugą stronę jezdni.

jaskrawo kolorowe to tax. Nad jezdnią jest estakada z kolejnymi autami ,a wyżej jedzie pociąg,z centrum na lotnisko (ponad 30 km) bilet kosztuje 40 batów ok 4 zł z małym ogonkiem.

a tak wygląda pietrowy super autobus .Pachnący z miejscami leżącymi,telewizorem wc.Sterwrdesa roznosi picie,jedzenie poduszeczki i kocyki.Rano dostaje się ciepłe wilgotne chusteczki i śniadanko.

 Buziaki


Dodaj komentarz

deserki

16 stycznia 2012 , Komentarze (10)

teraz będzie o słodyczach. Tak wygladają gotowe deserki z bananów, kokosa i innych owoców.Zamiast papierowych totebek zawijają wiele potraw w liście bananowe.

a to ulubiony deser mojego męża.Naleśnik z ciasta ryżowego z bananem i jejkiem usmażony w końcowej fazie na złoto na maśle i obficie polany gęstym słodkim mlekiem z puszki. Pani ma gotowe kulki z ciasta wielkości orzecha włoskiego, dwie minuty zajmuje jej wykonanie naleśnika.

jednym z ciekawszych słodyczy jakie tam jadłam jest owoc o nazwie DURIAN.Rozmiary tego cuda są przeróżne od małej piłki do pokaźnego wiadra.Oficjalnie nie można przewozić go w komunikacji miejskiej, bo potwornie śmierdzi.Po rozłupaniu,widać fasolkę (otoczoną błonką) o  konsystencji masła.

smakuje jak smażona wątróbka he,he.


Dodaj komentarz